RSS
niedziela, 18 października 2015
Zapomniałam...

Zapomniałam o wielu rzeczach, które niegdyś sprawiały mi dużą przyjemność, zatraciłam się, porozrzucałam kawałki swojej duszy po jednym z ogromnych lasów.

Nic mi po egzaminach, nic, kiedy siedząc w pracy zagryzam kanapkę i zadaje sobie pytanie "co ja tu kur*a robię?".

Nie wchodzę tu, ponieważ porzuciłam prawie wszystko...

Twój komentarz przypomniał mi o tym, że mam bloga.

Źle mi.


https://www.youtube.com/watch?v=AWAsI3U2EaE 



Cześć...

15:01, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 marca 2015

Od kilku dni po kila godzin "randkujemy" na skype... Szkoda, że w inny sposób nie możemy. Chcę go zaprosić do siebie po 20-tym kwietnia. 

Jedzieeeeeeeeeeeemy nad morze!!!!!!!!

Mam cudownego mężczyznę! Piszemy listy, obdarujemy się miłymi słowami... i codzienną dawką miłości.

Dziś szwagier powiedział, że w sumie to nie jest takie głupie, że my tak na odległość próbujemy, bo to jest pewna próba - zgadzam się. Przyznaje, że czasami jest cholernie ciężko i to częściej mnie dopadają chwile słabości, gdy chciałabym go tak zwyczajnie przytulić, a nie mogę. Nie mogę iść do bloku obok, nie mogę pojechać tramwajem pod jego dom... 
Ale teraz jest wspaniale!
Dziś otrzymałam od mego lubego cudowny wisiorek, ach.
W czerwcu 8 dni  nad  morzem <3
W sierpniu jedziemy na wesele jego kuzyna, o jeju, jeju :D

Wszyscy mówią, że miłość mi służy - lepsze wyniki w nauce (jego motywacja działa), chudnę i promienieje!

Jest kochany....

https://www.youtube.com/watch?v=-hHtvZIlN1A 

21:38, dumbshout
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 lutego 2015

Odkąd P dowiedział się o tym jak wygląda moja sytuacja z ocenami, z moim lekkim dołem, niechęcią, postanowił jakoś mnie zmotywować. On i też pewna nauczycielka, która zawsze potrafiła mnie podnieść na duchu, to oni sprawili, że wzięłam się znowu do roboty.

Dostałam 3 z pewnego spr u tej pani (uczy mnie kilku przedmiotów zawodowych i zapytała się mnie wprost czy ja ogłupiałam. Przejrzała moje oceny w dzienniku i mówi "dwóje, tróje i kilka 4, Daria co to jest?! Potrzebny ci chyba jakiś wstrząs." I wstrząsnęła mną.
Po rozmowie z P w której cholernie mnie zmotywował i powiedział, że jak średnia będzie taka jak zazwyczaj była - troszkę ponad 4, no to będzie nagroda.

ZMOTYWOWAŁO MNIE TO! :D
Teraz codziennie coś poprawiam i zapisuje sobie w moim notesiku każdą ocenę, każde zadanie które muszę wykonać.

Więc w szkole ok...




...ale znowu ta cholerna odległość! :c
Brakuje mi go tu, obok! Ani skype, ani gg, ani listy, rozmowy telefoniczne - nic nie jest w stanie mi zastąpić jego cudownych, zawsze ciepłych dłoni, jego silnych, szerokich ramion w których mogę się skryć. Od czasu do czasu dopadnie mnie ta cholerna tęsknota.
 

22:07, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lutego 2015

Myślałam, że już nie wspomni o morzu - dziś sam zaczął ten temat. 
Myślałam, że zapomniał o tym, których kwiatów nie lubię - nie zapomniał.
Myślałam, że zapomniał na śmierć o kwiatach, które lubię - nie zapomniał.

Prawi mi komplementy, troszczy się, dba, mogę mu mówić o wszystkim, uwielbiam z nim żartować.

Nie mogę się doczekać naszego wypadu nad morze. To będzie takie podwójne marzeń....
Jest kochany.

"Chciałbym kiedyś głaskać Cię po brzuszku wiedząc, że w środku rośnie nasze maleństwo"

Ach...

https://www.youtube.com/watch?v=oBQiZMoBlhI 

23:05, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lutego 2015

Nie zapomniałam o twoim istnieniu, skądże, ja najzwyczajniej w świecie nie miałam o czym tu pisać. 

Pierwszy tydzień ferii minął mi bardzo szybko, pewnie dlatego, że spędzałam go z cudowną osobą. Pozwiedzałam trochę, spróbowałam nowych smaków, poznałam wiele nowych zapachów. Te magiczne wieczory w towarzystwie świeczek, ach. 
Zepsułam tylko jeden wieczór, kiedy przy dźwiękach pewnej melodii zaczęły mi po policzku płynąć łzy. Starałam się je szybko ocierać, ale no zauważył... Pękłam i powiedziałam
o tym, że Kajtek mnie jeszcze "boli".
Cała reszta bardzo miła - piekłam drożdżówki z marmoladą, zrobiłam kilka razy obiad,
a nawet upiekłam domową pizze! :))
Wypad do Zielonej Góry nam nie wypalił, z zoo safari nie pojechaliśmy przeze mnie (pogoda była okropna i pewnie z powodu niskich temperatur zobaczylibyśmy mało zwierzaków). Wracając do domu przeżyłam śnieżyce życia chyba - taka śnieżyca po 4 nad ranem, okropne. Po przebudzeniu się podziwiałam widoki, napawałam się pięknem Wrocławia, kilku innych miast, Opole też widziałam! Kamil baaardzo mi je zachwalał -  na pewno się tam w końcu wybiorę. 
Kiedy drugiego dnia rozkładała mnie grypa on tak bardzo się o mnie troszczył...  skarb. 

Wracając do domu autobusem z Katowic czułam smutek. Nastroju nie polepszył mi też pewien chłopczyk, a opowiem to. Pewnie to nic takiego, bo przecież nic szczególnego się nie działo, ale poruszyło mnie to, może dlatego, że bardzo identyfikowałam się z tym chłopczykiem?
Czekaliśmy wraz z dziadkiem i chłopczykiem na pewnym przystanku w Katowicach, było bardzo zimno. Widać było po dziadku i chłopczyku, że nie są ze zbyt zamożnej rodziny. Kiedy podjechał prawie pusty autobus, zajęliśmy miejsca. Usiadłam na samym tyle autobusu, chłopiec usiadł tuż przy dziadku, lecz nie posiedział za długo i postanowił usiąść na jednym z siedzeń naprzeciw mnie. Chłopczyk chwilkę popatrzył na mnie, ja postanowiłam się do niego uśmiechnąć, ten odwzajemnił uśmiech - to było cudowne! Te jego piękne niebieskie oczka i te czerwone policzki, jejku!
Do rzeczy: do autobusu wsiadła 4 osobowa rodzina - mama, tata, dwie dziewczynki w wieku może 3-5 lat. Zajęli oni tzw. 4 tuż obok chłopczyka. Dziewczynki bardzo dokazywały, rodzice śmiali się, przytulali je. Widziałam jak chłopczyk je obserwował i miał wtedy taką smutną minkę... Dziadek jechał nie zwracając na niego uwagi. Tak sobie pomyślałam, że temu chłopczykowi pewnie bardzo brakuje miłości, ciepła, może właśnie takich zabaw, śmiechów z rodzicami, a może ten dziadek był jego prawnym opiekunem? Nie wiem, lecz ta smutna mina, te oczy mnie dobiły. Pomyślałam sobie, że wiem co ten chłopczyk czuje, popłynęło mi kilka łez, które szybko ocierałam. Chłopczyk miał przy sobie małą reklamówkę z której wyciągnął zeszyt w kratkę i długopis, chwilkę coś porysował, zamknął i schował. Dziadek nagle wstał, zawołał chłopaczka i wyszli.

Smutne jest to, że nie we wszystkich rodzinach jest ciepło, miłość, oparcie. Smutniejsze jest to, że często właśnie przez te cholerne pieniądze ludzie popadają w depresje, mają mało czasu dla dzieci, a kiedy nie ma pieniędzy, popadają w długi, zaczynają się nerwice, cała ta sytuacja oddziałuje na dzieci. Właśnie u mnie jest taka sytuacja...
Dziś kolejna kłótnia, zastraszanie i cała kupa innych przykrych rzeczy.
Ostatnio nic mnie nie cieszyło, nic nie sprawiało przyjemności - ani zdjęcia, przyjaciele, nic. Nawet muzyka sprawiała mi ból. Widziałam jak uciekają mi dni, tracę cenny czas. 
Doszło w końcu do mnie, że nie chce skończyć w warzywniaku z mężem alkoholikiem w domu i trójką dzieci bez perspektyw na przyszłość ( z całym szacunkiem dla pań pracujących w warzywniakach ). Cholera no, chciałam coś zobaczyć w życiu, przeżyć, PRAWDA?!
Postanowiłam się wziąć w garść. Piotr i dwie starsze siostry bardzo mnie motywują. Pytałam ostatnio najstarszej o pracę w Anglii, jak to teraz tam jest - już wiem, że bardzo dużo sie pozmieniało i musiałabym pracować ciężko fizycznie, a z kuli oczu nie mogłabym. Kazała mi iść na studia, że oni wyjechali do pracy, odkładali studia i żałują, bo nie mają nic. 

Powiedziałam sobie, że muszę przysiąść porządnie do książek...
Tylko że żyjąc w tym domu jest mi strasznie ciężko, psychiczny wycisk daje w kość. 

Ale... dam radę! 


A bym zapomniała! 30.01.2015 odbyła się moja studniówka!!! Tańczyłam w pierwszej parze, było cudownie! 
Rano leżałam w łóżku z 38 stopniową gorączką, ale... gripexy, paracetamole dały radę i wstałam na  nogi! :D 


 https://www.youtube.com/watch?v=M7Sfgc73-sQ   Bardzo lubię ten utwór. 

23:23, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 stycznia 2015

Czuje się taka doceniana, taka kochana... To jest bardzo miłe. 
12 dni i spędzimy razem 5 cudownych dni, ach nie mogę się tego doczekać.
Krasnal jest bardzo zadowolony...

:))

W przyszłym miesiącu na pewno wywołam trochę zdjęć i dodam do mojego nowego albumu. Uuuu, a będzie co dodawać - święta, coś ze studniówki na pewno będzie, a i z naszego wspólnego pobytu coś zostanie.

Mam już sukienkę!!! Aaaaach, nie mogę się doczekać studniówki.



Nie wracam już do przeszłości - wszystkie poprzednie działy już zapisane do końca.
Tworzę nowy. Jest mi dużo łatwiej, bo mam wsparcie P. 


Nie mogę się doczekać tego 1 lutego :))  

19:39, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 grudnia 2014

Po dwóch równych tygodniach jestem z powrotem.
Wówczas trochę się działo - choroba, urodziny, święta u babci.

To były cudowne urodziny w towarzystwie przyjaciół. Byliśmy na kręglach, gdzie zajadaliśmy się pizzą, ale wciąż było nam mało, więc postanowiliśmy zakończyć miło dzień w sieci znanych restauracji. Czytaliśmy sobie kawały, pośmialiśmy się wszyscy. Bardzo było mi miło.

Drugiego dnia o 5:17 wyruszyłyśmy do Warszawy, gdzieś po godzinie 10 dotarłyśmy na miejsce.
Cieszę się, że święta spędziłyśmy z babcią. Ubolewam nad tym faktem, że nie było moich dwóch starszych sióstr z dziećmi. Może w przyszłym roku się uda.  

Być może najstarsza siostra przyjedzie z rodzinką w lipcu, bardzo bym chciała. Strasznie się cieszę, bo w końcu będę mogła zobaczyć szkraby (siostrzenice) na żywo, a nie tylko na skype.

 
Muszę robić bibliografię, muszę uzupełniać notatki - ba, moja cudowna klasa ma wszystko w wysokim poważaniu i mało kto robi kompletne notatki, zapisuje co jest zadane czy cokolwiek. Dlatego tak bardzo nie chciałam opuszczać dni w szkole, bo wiedziałam z czym to będzie się wiązało. Teraz mam cholerny problem. 
Najwyżej pójdę na żywioł.


Chłopacy... ach. Jeden kopnął w dupę, pojawił się drugi, który od początku mi się nie podobał (mam tu na myśli jego podejście do życia, do innych ludzi), spotykaliśmy się ponad miesiąc, ale.. w moje urodziny podziękowałam mu za wszystko. Z mojej strony to był zwykły dobry kumpel, ale on znowu mówił, że się zakochał ( przecież to niemożliwe! ). Teraz wiem czego tak naprawdę chciał, dupek jeden!
Co najlepsze... w pierwszy dzień świąt dowiedziałam się, że spotyka się już z nową dziewczyną. Nie powiem, że zrobiło mi się jakoś przykro, ale to nie było też za miłe, bo STRACIŁAM NA NIEGO SWÓJ CENNY CZAS. Trudno.


Swego czasu w moim życiu pojawił się kolega, stał się  przyjacielem i jest mi bardzo bliski. 
Nie chciałam niczego więcej, nawet nie chciałam, żeby była jakaś przyjaźń - bo wiem co później po tym może nastąpić.
Przejedzie dla mnie całą Polskę i już we wtorek się zobaczymy. Nie licząc mojej szkoły i nocy, będę go miała aż trzy dni.
Wiem, że podobnie zaczynało się z Kajetanem. Mam nadzieję, że tak się n ie skończy. 

Wymieniamy się listami, tak, takimi tradycyjnymi!  Tak miło mnie zaskoczył proponując wymianę korespondencji... Opowiadałam mu o tym, że jakieś dwa miesiące temu zaczęłam korespondować z nieznajomymi i tak zrodził się pomysł, abyśmy i my zaczęli. Ja się bardzo ucieszyłam, bo to miła pamiątka.
Lubię sobie zasiąść w pokoju, kiedy bierze mnie na wspomnienia, wziąć moje cudowne pudełeczko ze skarbami - mam tam wszystkie drobiazgi, paragony, pocztówki z każdego miejsca w którym byłam, jakiś wygrany gwizdek, różne opakowania po gumach ze śmiesznymi tekstami, które jadłam z ważną osobą dla mnie. Taak, jestem sentymentalna.
I pomyślałam sobie, że miło będzie mieć w tym moim skarbcu też kilka listów...
:)))


Postanowiłam wrzucić kilka zdjęć Pułtuska.
Kiedy będę wracała do wpisów, to powspominam te dobre chwile.

https://www.youtube.com/watch?v=EoaPhxNubL0 






Pozdrawiam.

12:44, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 grudnia 2014
Po krótkiej przerwie..

Po bardzo długiej przerwie wróciłam...
Sporo problemów, niespodzianek, potknięć.  
Nie miałam internetu z tej przyczyny nic nie dodawałam. 
Nie chciałam pisać u znajomych czy w szkole bo zostawiłabym po sobie "ślady". 


Próbne matury poszły mi nawet nieźle (nie licząc matematyki, której nie zdałam). Fakultety z WOS-u, które mam z tym panem, a nie innym, nie są wcale takie złe.
Po ostatnich fakultetach, to właśnie dzięki niemu myślałam bardzo intensywnie
o pewnych ważnych w życiu sprawach, tak po prostu. 

Wiem, że czasu nie cofnę. Zdaje sobie sprawę z tego, że muszę pogodzić
się ze stratą pewnych osób, szczególnie jednej. Bardzo boli, ale... gdyby to tylko zależałoby ode mnie, to na pewno byłoby inaczej. 

Zauważyłam w sobie pewne zmiany... Wydaje mi się, że jestem troszkę chłodniejsza dla niektórych. Pewne sprawy wysysają ze mnie to co dobre. Nigdy nie chciałam być zimną małpą, która nie ma uczuć. 

Otaczają mnie wspaniałe osoby, ale czasami po prostu nie chce się ośmieszać
i pokazywać jaka jestem słaba. Podobno w dzisiejszych czasach łzy to oznaka słabości, prawda? Tylko ileż można być jak robot?
Dobrze, że jest P.

Walczę o swoje marzenia, zostawiam to co złe w tyle. Nie będę się przejmowała przykrymi słowami osób, które chcą tylko mojej porażki. Przecież jestem silna, przecież mogę dać radę. Wystarczy odrobina silnej woli i rezygnacja z pewnych osób, rzeczy, spraw. 
Przecież się uda. 



 https://www.youtube.com/watch?v=0WyrD9TZSug

23:01, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 listopada 2014
02.11



"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze 
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje 
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna 
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna 
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor 
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej 
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu 
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon 
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć 
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze 
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości 
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą"

ks. Jan Twardowski



Tyle osób, które znałam od dziecka przestałam widywać w sklepie, na chodniku.
Jakie to wszystko jest kruche, jak porcelana.
Jeszcze wczoraj widziałeś człowieka, rozmawiałeś z nim w sklepie, widziałeś jak się uśmiecha, a dwa dni później dowiadujesz się, że upadł ze schodów i w szpitalu zmarł. Jestem w szoku, nie mogę do teraz się z niego otrząsnąć.
Żyj tak jakby to był Twój ostatni dzień... 

23:44, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 października 2014
09.10

To był dobry dzień.  Gdybym nie zwolniła się wcześniej z zajęć, nie miałabym możliwości pomocy starszemu panu, nie porozmawiałabym z nim w tramwaju,  nie mogłabym pojechać do siostry z którą mogłam wypić kawę, porozmawiać, pośmiać się, posnuć kilka planów, porozmawiać o dzieciach, rodzinie – o wszystkim. Postanowiłam wrócić do domu pieszo, była taka piękna pogoda, więc postanowiłam zaczerpać troszkę energii słonecznej, trzeba w końcu bateryjki naładować, prawda? 


Widziałam tyle zakochanych par, jejku… jakie to piękne – wiem, z perspektywy czytającego to, brzmi to jak wypociny jakiejś wariatki. Po prostu miło mi się robi na sercu, kiedy widzę takie drobnostki. Drobnostki, które są elementami całej układanki. Tak naprawdę nie będziemy się z niczego cieszyć, kiedy będziemy ciągle żywić urazę, ziać nienawiścią do drugiego człowieka.
Znowu gówniara się wymądrza, co?
Gdzieś muszę to zapisywać… To przetrwa i po jakimś czasie poczytam, pouśmiecham
się sama do siebie, ocenie jak bardzo zmienił się mój światopogląd.


Przestałam chodzić do kościoła… Nie dziwota, kiedy słyszy się o tylu rzeczach, które wyprawiają się z udziałem księży, zakonnic. Doszłam do wniosku, że wiara w Boga to nie pokazywanie się co tydzień na mszy, tylko dlatego, żeby pani  Stasia nie mówiła o tym, jakimi to bezbożnikami jesteśmy, nie, to nie to. Ostatnio na religii rozmawialiśmy o tym,  czym jest miłość do Boga – odpowiedziałam, że to nie modlitwy, nie chodzenie do kościoła (często tylko dlatego „bo mama każe”), nieme. Co z tego, skoro to nie wypływa z głębi naszych serc? Trzeba być CZŁOWIEKIEM dla drugiego CZŁOWIEKA, a nie zwierzęciem, które niestety tylko posturą przypomina człowieka. Spotykając się z różnorakimi sytuacjami na co dzień mogę śmiało stwierdzić, że niektóre ( a może większość?) zwierząt ma więcej uczuć niżeli niektórzy ludzie…
Cała ta historia zaczęła się od złego samopoczucia.
To niesamowite...
http://www.youtube.com/watch?v=OmLNs6zQIHo



„wszystkiego można się nauczyć – angielskiego, gotowania, geografii,
ale nie dobroci serca…”




Ten cytat zmotywował mnie do zrobienia dzisiejszego wpisu.
Pozdrawiam. 

 

22:17, dumbshout
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32